treść
author
Agata 55 - Spostrzeżenia
104 postów | 14 komentarzy | 33058 odsłon
Medjugorje i jak dalej?
Religia
Dodany: 2018-04-20 11:47

Miejsca święte i ważne wciąż uczą

Pora już zmierzyć się z sobą i zastanowić nad głebszym sensem mojej pielgrzymki do Medjugorje w Bośni.Wybrałam się tam nie tylko z powodu ciekawości gapa,ale z chęci doświadczenia czegoś więcej niż codzienna *uprawa katolicyzmu*.Objawienia tam wciąż trwają i kościół dlatego nie wypowiada się w temacie jednoznacznie.

Na co liczyłam? Sama nie wiem. Przez lata wmówiłam sobie tyle prawd i kłamstw,że ciężko mi czasem się w nich rozeznać,gdy przyglądam się im bliżej.Oglądając internetowe relacje na YT z Medjugorje,zastanawiałam się nad sobą...a może i mi zdarzy się owe tajemnicze *coś* tak każdemu potrzebne.

Dla jednego jest to nawrócenie siebie niedowiarka,dla innego nawrócenie kogoś bliskiego,uleczenie z ran,pomoc w kłopotach.Do M.jedzie się na przemian z ciekawością i nadzieją.Potem dochodzi jeszcze pospolite zmęczenie.

Obserwowałam wszystkich w czasie wędrówki i widziałam różne postawy ludzkie Były piękne jak kwiat zamknięty w pąku i szpetne jak usychający badyl

Każdy z nas nosi w sobie ów bagaż, zarówno dobra jak i zła. Jest noc i dzień także w nas. I nic tego nie zmieni,taka jest uroda swiata,w nim nasza.A Bóg?On jest światłością,więc z nim nie ma miejsca na ciemność,z nim ona nie istnieje.Wierzę,że gdy dotrę do Boga po mojej wędrówce wszystko już będzie jasne.

Jak nie spojrzeć, muszę pogodzić się z obszarem ciemności,zła.Ciemność jest niewiedzą,brakiem miłości i rozpaczą. I rodzi gorycz a ta daje gorzkie owoce.Konfliktu,zdrady,wojny,pogardy.I w tym obszarze Bóg nie jest gospodarzem,tam króluje istota przegrana i zapewne potwornie smutna.Zrozumiała,że Bogiem być nie może i nie jest.Bóg jest jeden.

A my? Nieustannie jak na deptaku spacerujemy po obu polach, kochając i nienawidząc,śmiejąc się i płacząc. A gdy płaczemy,chcemy wspiąć się na wyżyny modlitwy i wybłagać u Boga ulgę w smutku.Póki jednak żyjemy wciąż doświadczamy tzw praw natury a tych Bóg nie zmienia a człowiekowi kiepsko się to udaje.Mamy wolną wolę,wybieramy sobie ścieżkę i maszerujemy po swojemu jak na Górę Objawień w Medjugorje. To nie była łatwa droga,jak trasa życia,i w zmaganiu z nią każdy z nas miał szansę znależć odpowiedż w sobie na wiele pytań. Ja znalazłam i były one bardzo klarowne.To było jak konfrontacja własnej siły ze swoją *matką* słabością.

Dotarłam na szczyt jak inni, jak każdy.Pojęłam,że nikt z nas tak naprawdę nie jest lepszy od drugiego,że wszyscy idziemy stadnie i docieramy do jednego celu.

Nie ma wyróżnionych. Style mieliśmy różne,ale cel JEDEN.

 

Każdy z nas sapał,stękał,pocił się.. jak to w życiu. Jednego nic nie bolało,drugiego kłuło a trzeciego dopiero teraz boli.

I co na tej górze? Matka Boża w swoim monumencie powitała nas z otwartymi rękoma. Tu symbolicznie a w prawdzie istnienia tak powita dosłownie jako żywa. Kto bowiem wierzy,tego to spotkanie NIE ominie. To,co najpiękniejsze wciąż przed nami.

Wiele mnie nauczyła pielgrzymka do Medjugorje.Mnie starszą jak uczniaka.

Doświadczając chwilowej złości,zobaczyłam oczami duszy Chrystusa tak po ludzku wściekłego na zachłannych kupców. I dałam sobie samej rozgrzeszenie dla swej złości.Ona jest naturalna i zawsze ma powód.Gniew jest twórczy.Pokazuje nam wiele o sobie samym,daje katharsis a także lekcję dla tych,do których jest adresowany.Pisze tu jednak o słusznym gniewie a nie o chorobliwej wściekłości na świat i ludzi.

Tak,to prawda,że złość nas szpeci,ale jest jak sól w potrawie.Musi być,nigdy jednak nie w nadmiarze i dobrze,gdy za nią podąża przebaczenie.Dla mnie tak trudne jak szpagat dla grubasa.Co zrobić..wszystko co cenne, nie jest łatwo osiągalne. I o nie trzeba czasem prosić modlitwą.

I Medjugorje  nauczyło mnie tej modlitwy,z którą już nie umiem się rozstać i oby trwała. Modlitwy różańcowej,codziennej,wytrwałej a nie jedynie świątecznej.Złośliwy zapewne powie,że *ciotka bajdurzy i jeszcze dewotką się stanie*,ale to mi nie grozi. Stany mej duszy są,jakie były,bez przechyłu,ale już z wsparciem.Z miejsca niezwykłego,jedynego takiego między mu podobnymi.

Modlitwa daje kopa i siłę.

Także jedną z najpiękniejszych chwil w moim dotychczasowym życiu była spowiedż.Taka dłuuuga i prawdziwa.Nie w stylu niedzielnych ekspresowych z wyklepanymi regułkami.To była spowiedż serca i moich ran.Tego się nie opowiada,o tym się raczej nie mówi,tego się po prostu doświadcza.Spowiedż rodzi płacz i samowiedzę i kapitalnie zastępuje nawet długofalową terapię laicką. Trafiłam na pielgrzymce na dobrych księży łacznie z moim parafialnym księdzem Adrianem i za to jestem Bogu wdzięczna.Wysłuchałam wielu mądrych refleksji, otrzymałam cenne błogosławieństwa.Tych już nikt nie odwoła.

W czasie adoracji pięknej jak wschód słońca usłyszałam,że każdy pielgrzym w Medjugorje dostaje od Bożej Matki to ziarenko prawdy życia,które będzie już kiełkować niezależnie od urody każdego dnia następnego.

Dlatego czasem płaczę,bo wyrzucam z siebie wszystkie toksyny mego życia.Dziękuję tym,którzy byli ze mną i pozwalali mi przy sobie wciąż dalej i dalej uczyć się siebie i życia.

 

 

 

 

 



 

 

                            

 

 

-                                                                     

 

 

 

 

 

 

-

 

 

 

 

PRZECZYTAJ TAKŻE
Religia
Agata 55
2018-02-06
0
KOMENTARZE
Dołącz film z YouTbue do komentarza:
- nikt jeszcze nie komentował artykułu -

Strony Patriotyczne<
Ewa Stankiewicz - wspierajmy wolne media. Chodźcie z nami!
Witamy-w-Polsce.pl - polityka, filmy, zdjęcia
Archiwum postów
2018 - MAJ
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
 
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
Aby wykonać tą akcję musisz się zalogować
Email:
Hasło:
Załóż nowe konto Przypomnij hasło