treść
author
Kościesza - tematy zakazane i zatajane niewygodne dla mafii trzymającej władzę
25 postów | 1 komentarzy | 7454 odsłon
DRUGA AGRESJA SOWIECKA WOBEC PAŃSTWA POLSKIEGO W II w.ś.
Historia
Dodany: 2013-03-25 08:39

DRUGA AGRESJA SOWIECKA WOBEC PAŃSTWA POLSKIEGO W II WOJNIE ŚWIATOWEJ.

Cz.1. II ZABÓR I EKSTERMNICJA KRESÓW WSCHODNICH RZECZYPOSPOLITEJ. POCZĄTEK WOJNY PARTYZANCJIEJ Z SOWIECKIM NAJEŹDŻCĄ.
Cz.1. II ZABÓR I EKSTERMNICJA  KRESÓW WSCHODNICH RZECZYPOSPOLITEJ. POCZĄTEK WOJNY PARTYZANCJIEJ Z SOWIECKIM NAJEŹDŻCĄ.

Szersze upowszechnienie wiedzy na temat ostatnich obrońców Rzeczypospolitej- ostatnich dotąd  jej najwierniejszych żołnierzy, określanych w I PRL przez żydobolszewicką propagandę bandytami lub bandami, obecnie tzw. Żołnierzy Wyklętych[1]  możemy odnotować raczej  w odniesieniu do powojennego podziemia niepodległościowego na terenach leżących w pojałtańskich granicach obecnej Polski. W rzeczywistości walka ta trwała także na wschód od jałtańskiego kordonu. W zorganizowany sposób prowadziły ją co najmniej okręgi AK Wilno i Nowogródek oraz obwody Grodno i Wołkowysk (do drugiej połowy 1945 r.), później zaś Samoobrona Grodzieńska i Wołkowyska (1946 - 1948). Najdłużej, bo aż do 1949 r., wytrwał poakowski obwód Szczuczyn – Lida (nr 49/67), a na Polesiu, także nawiązujący do tradycji Armii Krajowej konspiracyjny Związek Obrońców Wolności.

W związku z zamierzonym planem eksterminacji i ludobójstwa Polaków zamieszkujących obszary, które jawnie i bezprawnie zostały powtórnie  zaanektowane przez Sowiety ,aby ukrócić ewentualny opór ofiar,  wraz z wkroczeniem na obszary Polski Armii Czerwonej w 1944r  od razu rozpoczęła się jawna eksterminacja członków polskiego podziemia niepodległościowego. Wkrótce po wyzwoleniu się Wilna 13 lipca 1944r spod okupacji niemieckiej, zrealizowanym  przy współudziale oddziałów Armii Krajowej, rozpocznie się trwająca całe lata martyrologia uczestników patriotycznego podziemia. 17 lipca większość oddziałów AK Okręgu Wileńskiego znajdowała się na południowy wschód od Wilna , w trójkącie pomiędzy Rudominem , Midnikami i Turgielami. Obszar ten , zgodnie z zawartym porozumieniem polsko –sowieckim , miał być miejscem tworzenia polskich sojuszniczych jednostek frontowych z oddziałów AK. Kiedy wiadomość o aresztowaniu polskich oficerów na mającej się odbyć polsko- sowieckiej naradzie w Boguszach przekazali dwaj oficerowie , którzy zbiegli z NKWD- ziackej pułapki, komendę nad polskim oddziałami objął ppłk. Blumski , który rozkazał wszystkim oddziałom natychmiastowy marsz na Puszczę Rudnicką. Oddziały AK , które skierowały się w kierunku Puszczy liczyły ok. 6 tys. żołnierzy. Marsz trwał całą noc. Na terenie puszczy kolumna znalazła się późnym rankiem 18 lipca. W ten sposób ,gdy 18 lipca NKWD przystąpiła do rozbrajania i aresztowania członków ujawnionych oddziałów AK, z czternastu brygad partyzanckich AK , pięciu udało się uniknąć rozbrojenia w pierwszym dniu podjętej  zdradziecko akcji eksterminacyjnej. Tak w 18 lipca 1944r mimo praktycznego przekreślenia 22 czerwca 1941r ustaleń Paktu Ribbentrop –Mołotow o podziale Europy, rozpoczęła się II agresja sowiecka wobec Państwa Polskiego i partyzancka wojna z sowieckim agresorem w obronie Narodu Polskiego

            Obszar Polski anektowany do Rosji Sowieckiej w 1944r rzekomo na podstawie Jałtańskiego Paktu Trzech, pokrywał się niemal dokładnie z linią Ribbentrop- Mołotow stanowiącą granicę IV rozbioru Polski dokonanego w 1939r. Rozległość ziem wschodnich Rzeczypospolitej pozostających we władaniu ZSRS z chwilą przeprowadzenia ,,nowej” granicy, zmalała jedynie o około 23 000 km kw. w porównaniu z okresem 1939-41 i mierzyła 178 000 km kw. ,czyli 47% obszaru Państwa Polskiego z 1939r. Uprzednio po dokonanym IV rozbiorze Polski tj. od października 1939r do 22czerwca 1941wynosiła 51,6% tego obszaru[2].

         Także polityka wyniszczania Polaków i polskości prowadzona na tych zagrabionych ziemiach w okresie 1939-41r  miała nie ulec zmianie po powrocie sowieckiego okupanta. Sprawa rosyjskiej eksterminacji została jedynie przerwana na okres trzech lat (1941-44) na skutek wyprzedzającego ataku III Rzeszy na ZSRR i zajęcia przez Niemców ziem zaboru sowieckiego Rzeczy-pospolitej. Powróciła w całej swej istocie wraz z powrotem Armii Czerwonej, a tym samym II –giej sowieckiej okupacji na te ziemie polskie.

Już po powstaniu wileńskim ,,Ostra Brama”, latem 1944r na ziemiach Polski wschodniej zagrabionych przez ZSRS, w granicach tzw. Białoruskiej SRS nadal działały Okręgi Ak: Nowogrodzki ( 10 tys. członków), Poleski (4 tys. członków., przetrzebiony powstańczą dekonspiracją Wileński, oraz Inspektorat Grodzieński ( 4 300 członków)[3].Wobec braku dokładnych wytycznych z Komendy Głównej AK, dotyczących rozwiązania Armii Krajowej, trybu likwidowania struktur konspiracyjnych, trudno się było podporządkować wydanemu rozkazowi o rozwiązaniu AK. Zresztą sam gen. Okulicki wydał te rozporządzenia dopiero 9 marca 1945r. Mimo znacznych strat spowodowanych sowieckimi prześladowaniami  za sprawą dekonspiracji wskutek powstania wileńskiego (operacja ,,Ostra Brama”), konspiracja niepodległościowa na obszarze Wileńskiego i Nowogrodzkiego Okręgu AK nadal trwała na tym terenie w zamiarze doczekania i utrudnienia zafałszowania plebiscytu, jakiego należałoby się spodziewać po ewentualnej konferencji pokojowej odbytej po zakończeniu wojny. Po wtóre praktyczna wiedza o zbrodniczym charakterze sowieckiego bolszewizmu pochodząca tak z czasu I sowieckiej okupacji, jak i poczynań sowietów w1920r,determinowała do wytrwania w gotowości do zbrojnej samoobrony ludności polskiej. 

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że ,,starcia z jednostkami wojsk wewnętrznych NKWD oraz Armii Czerwonej , a także działania wymierzone w sowiecką agenturę i administrację nie wynikały z rozkazów Komendy Głównej AK , lecz były odpowiedzią podziemia niepodległościowego na sowiecką politykę wyniszczenia, koniecznością samoobrony ludności polskiej na tych terenach przed terrorem NKWD”[4].   

Przykładem tego: Gdy ,,2 września 1944 do lidzkiego oddziału MWD wpłynęło pismo o treści:,, W odpowiedzi na nieustanne bezprawne zatrzymywanie bezbronnej ludności cywilnej, bestialskich zabójstw żołnierzy AK podaje ,że oddziały ,,AK” przeciwstawią się temu siłą . Od 2 IX zatrzymamy ruch pociągów na szlakach kolejowych. Jeżeli okupacyjne władze swieckie będą kontynuować akcje terrorystyczne wobec bezbronnej ludności,  oddziały Armii Krajowej podejmą akcje odwetowe. Każdy sowiecki aktywista i żołnierz będzie uznawany za bandytę ze wszystkimi wynikającymi stąd konsekwencjami” –podpisano; Ragner[5]„.

Dla potwierdzenia tych ostrzeżeń wysadzony został most kolejowy na rzece Niemen[6], zaś w nocy z 4 na 5 września 1944r czternaście kilometrów od miasta Lida , na skutek wybuchu zostało zniszczone torowisko linii kolejowej , a 6 września na stacji kolejowej Lida dokonano wysadzenia paleniska parowozu[7]. Wg sprawozdań samego NKWD:,, W wyniku działalności wywrotowej antyradzieckiego podziemia nacjonalistycznego i jego band w samym tylko drugim półroczu 1944r. w zachodnich obwodach Białoruskiej SRS dokonano 222 aktów terrorystycznych, 11 dywersji, 65 napadów na urzędy i przedsiębiorstwa państwowe oraz 573 inne akty czynnego bandytyzmu. W wyniku tych akcji zostało zabitych 26 pracowników MWD-MGD[8] , 17 oficerów Armii Czerwonej, 51 osób z kadry Armii Czerwonej , 41 osób spośród aktywu radzieckiego, partyjnego , 76 spośród ludności miejscowej lojalnie odnoszącej się do władzy radzieckiej [ tj. szpicli!- uw. autora]. W walkach podczas prowadzenia akcji likwidowania podziemia nacjonalistycznego i jego band straty nasze wyniosły: 106 osób zabitych, 47 osób rannych 16 osób uznano za zaginione”[9].                  

Po śmierci Komendanta najsilniejszego po „Ostrej Bramie”, Nowogrodzkiego Okręgu AK ppłk ,,Kotwicza”. w kolejnej bitwie z oddziałami NKWD stoczonej 21 sierpnia pod Surokontami, ze zmianą komendanta na płk ,,Wartę”, przyszły zmiany organizacyjne. Utworzonych zostało w Okręgu pięć zgrupowań partyzanckich AK: Zgrupowanie ,,Północ” pod dowództwem ppor. ,,Ragnera” ( 800 żołnierzy)[10] i Zgrupowanie ,,Południe”( 300 żołnierzy)  pod dowództwem ppor. ,,Krysi”, zgrupowanie ,,Wschód” ( 200 żołnierzy) ppor. Trzeciakiewicza i Zgrupowanie ,,Zachód” por .Stojana” oraz tzw. Zgrupowanie Stołpeckie[11].

Poza zbrojną samoobroną ludności polskiej  ,,najważniejszym ówczesnym problemem było ostateczne ustosunkowanie się do problemu tzw. repatriacji. Z jednej strony opuszczenie obszarów Kresów było na rękę nowym okupantom, mogącym wykazać, jak zrobili to „wyborami” w 1939r, na rzekomą litewskość, białoruskość bądź ukrainskość , a nie polskość tych ziem w ewentualnym referendum, czy plebiscycie. Tym razem już w autentycznie demokratycznych procedurach,  jakich ustanowienie i wyegzekwowanie należałoby się co najmniej spodziewać wskutek ustaleń przyszłej konferencji pokojowej. Z drugiej strony ewakuacja ludności mogła uratować wiele tysięcy osób przed masowymi aresztowaniami lub wywózkami”[12]. Dopiero publiczne ogłoszenie postanowień Jałtańskiego Paktu Trzech (4-11 luty 1945) stało się głównym czynnikiem motywującym kierownictwo Okręgu Wileńskiego do zmiany postępowania i celów konspiracji we wschodniej Polsce[13]: W celu sprawnego  przeprowadzenia ewakuacji zagrożonych Polaków, członków Okręgu Wileńskiego, opanowano kluczowe stanowiska w Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym i  innych urzędach zajmujących się repatriacją[14]. Uruchomiono komórkę legalizacji preparująca fałszywe dokumenty i nową tożsamość dla najbardziej zagrożonych i ewakuowanych . ,,W okresie marzec- kwiecień 1945 oba sąsiadujące okręgi –Nowogródzki i Wileński – współpracowały w akcji przerzucania ludzi na tren Polski centralnej przez Wilno, w  organizowaniu transportu żołnierzy z Okręgu Nowogródek , którzy takich możliwości nie mieli. W maju po zorganizowaniu placówek odbiorczych po drugiej stronie ,, I żelaznej kurtynyim Curzona w obu okręgach przerzut zaczął się na dobre. W każdym transporcie repatriacyjnym przewożono co najmniej kilkudziesięciu akowców”[15].Oprócz operacji repatriacyjnej rozpoczęto także akcję  przerzucania całych oddziałów zdekonspirowanych żołnierzy przez ,,zieloną granicę”. Akcja kontynuowana była z dość dużym powodzeniem do końca jesieni 1945r[16].

Po dokonaniu fizycznej eliminacji ujawnionych powstaniem wileńskim „Ostra Brama”  oddziałów  A.K. i ewakuacji reszty jej uczestników na obszar Polski Lubelskiej, sowiecki okupant bezkarnie przystąpił już do niemal niczym nieograniczonej kontynuacji metodologicznego wyniszczania polskiego społeczeństwa. Do okupacji polskich ziem wschodnich przybyły specjalne oddziały policji politycznej- NKGB z centralnej części ZSRR, mające do dyspozycji oddziały Armii Czerwonej i miejscową milicję rekrutującą się ze zorganizowanej tu wcześniej sowieckiej partyzantki i skierowanej powtórnie na ten obszar z głębi ZSRS ludności żydowskiej. W terenie buszowali znający język polski liczni konfidenci bezpieki przeważnie żydowskiego pochodzenia. Poza masowym aresztowaniem byłych oficerów i żołnierzy A.K., organa NKGB od początku skoncentrowały się na aresztowaniu młodzieży polskiej, ziemian, księży katolickich, sędziów , działaczy polskich partii politycznych i organizacji społecznych.

Rozpoczęły się krwawe represje i czystki etniczne, dokonywane przez specjalne oddziały pod kontrolą NKGB. Głównym zadaniem tych grup było niszczenie opornego sowietyzacji elementu, przede wszystkim  Polaków . Bez końca odbywały się nocne kontrole, rewizje i aresztowania. Dokonywano obław na ukrywających się w lasach i kryjówkach, rozstrzeliwano na miejscu lub wieszano w publicznych miejscach. Mordowano Polaków za same dotychczasowe kontakty z A.K. a domostwa ich palono. Przedstawicieli polskiej inteligencji przeważnie mordowano .W rejonie Lidy  w ciągu 3 miesięcy NKGB zamordowało 9800 osób. W nie mniejszym stopniu po ,,wyzwoleniu” ucierpiały pozostałe powiaty[17].

I tak centralne więzienie w Wilnie na Łukiszkach zbudowane za czasów carskich na 1000 osób, za II-go Sowieta mieściło 16 000 Polaków. MGB tworzyła nowe więzienia wykorzystując budynki kolejowe przy ulicy Wiwalskiego i pewną ilość pomieszczeń w dyrekcji kolejowej, budynki klasztorne, a nawet kościoły[18].Tylko w ciągu pierwszego roku drugiej okupacji ponad 40 000 Polaków przeszło przez wileńskie więzienia  MGB, NKGB. Na Łukiszkach w pojedynczej celi siedziało 30 osób, W celach ogólnych, przewidzianych na 30 osób siedziało 200- 250 osób. (..)

Po przejściu mąk w więzieniu, aresztowanych wywożono na dalszą katorgę w głąb Rosji. Traktowanie wywożonych było równie nieludzkie. Prowadzeni do miejsc załadunku jak stado zbrodniarzy, strzeżeni przez masę konwojentów z psami, byli po drodze bici i poniewierani. Gdy konwój stawał, wszyscy więźniowie musieli klękać. Do wagonów towarowych ładowano po 100 i więcej ludzi. Paczek i wody podać wysyłanym więźniom nie można było [19].

Na wszystkich polskich terenach na wschód od ,,żelaznej kurtyny im. Curzona” władze sowieckie sporządzały bezustannie listy Polaków i dokonywały wysiedleń mężczyzn do lat 60-ciu i kobiet do 50-ciu. Terror osiągał często nawet ostrzejszy charakter niż podczas pierwszej okupacji. O ile w latach 1939- 41 przeciętne wyroki za tzw. ,,działalność polityczną’’, czyli samo bycie Polakiem, wynosiły 10 lat ciężkiej pracy w łagrach (które przeżyło i skąd uszło żywych  najwyżej 15% zesłanych!) , to od 1946r prawie wszystkich takich więźniów politycznych skazywano już na 25 lat pobytu w łagrach.[20].  

Niemal wszystkie dziedziny życia objęła sowietyzacja.  Wszystkie urzędy: polityczne, gospodarcze czy społeczne obsadzane przez obcy sprowadzany z całej Rosji sowiecki element ,czy rzadziej rodzimych zdrajców, podporządkowano NKGB. Na jej usługach znaleźli się niemal wszyscy pełniący role dozorców i zarządców znacjonalizowanych przez okupanta, min. także w tym celu, domów . Także osoby wykonujące zawody usługowe dla ludności: od kelnerki po fryzjera uzupełniały armię wszechobecnych ulicznych szpicli. Społeczeństwo polskich obszarów wcielonych do Rosji zostało podzielone na dwie grupy: ścigających i ściganych, tropiących i tropionych, sytych opływających we względny dostatek i głodnych, ciężko pracujących za grosze. Ci drudzy to byli wszyscy ludzie, faktycznie stanowiący o polskości tych ziem[21].

 ,,Wyczuwa się intencję władz sowieckich, by na zachód wyjechała jedynie ludność oczyszczona z elementów niepożądanych .(..) Zależy im raczej na wywożeniu w kierunku odwrotnym tj. w głąb Rosji. (..) Do dnia 10.07. 1945 z Wilna wyjechało do Polski Lubelskiej około 40 tyś osób, równocześni także w tym czasie wywieziono na zagładę  w przeciwnym kierunku też około 40 tyś aresztowanych Polaków”[22].

         ,,We Lwowie terror był ostrzejszy niż w1939r Bez końca odbywały się kontrole nocne rewizje i aresztowania. Deportacje trwały bez przerwy (..) W samym mieście NKGB wraz z Ukraińcami kontynuowali dzieło Gestapo. Odbywały się masowe aresztowania członków partii politycznych ,szczególnie Polskiej Partii Socjalistycznej  i Stronnictwa Pracy.(..) Dokonywane były mordy. Następowało osłabienie elementu polskiego przez pobór i deportacje przy wzmacnianiu elementu ukraińskiego. W okręgu lwowskim wyludnienie z elementu  polskiego następowało szybko przy masowym równoczesnym napływie ludności sowieckiej. Paszportyzacja była poparta terrorem”[23]. ,,W ciągu półtora roku w latach 1945-1946 w wyniku bolszewickiej polityki eksterminacji dotąd polski Lwów zmienił mieszkańców, a łagry syberyjskie zapełniły się Lwowiakami...”[24].

         Nieliczni spośród wywiezionych, ci Polacy, którzy przybyli do kraju w wyniku repatriacji przeprowadzonej w latach 1956-59 z obszarów Syberii, Kazachstanu oraz republik środkowo- azjatyckich, zeznawali, że:,, od 1944r aż do 1954r, przeprowadzane były bezustannie masowe deportacje ludności  z anektowanych do Rosji obszarów Polski. Większość deportowanych zawędrowała do sowieckich obozów koncentracyjnych GUŁAGU. Repatrianci ,którzy podczas zesłania zamieszkiwali w pobliżu stacji węzłowych kolei trans-syberyjskiej , dostarczyli wiadomość o masowych transportach tysięcy pociągów z wywożoną polską ludnością. Podróż koleją ku zagładzie trwała od 4 do 5 tygodni. Na stacjach wynoszono z wagonów liczne ciała zmarłych, przeważnie dzieci starców i kobiet. Największe nasilenie deportacji przypada na okres 1944-53 r.” Ogólnie z braku dotąd szczegółowych danych, wg najbardziej rzetelnych szacunków ocenia się, że podczas wywózek w głąb ZSRR, deportowano na zagładę z Kresów Wschodnich zagarniętych powtórnie w 1944r – milion osiemset tysięcy obywateli polskich.[25].   

Nie wszyscy członkowie konspiracji niepodległościowej mogli, zdecydowali się, czy chcieli ewakuować z anektowanych i eksterminowanych. Kresów Rzeczypospolitej. Choć po wyjeździe w ramach akcji repatriacyjno –ewakuacyjnej  większości ocalałej jeszcze kadry nowogródzkiej AK, Komenda i Okręg AK Nowogródek przestały istnieć ,to we wszystkich powiatach dawnego województwa nowogródzkiego pozostały dość liczne ogniwa sieci konspiracyjnej AK, tzw. placówki, oraz szereg oddziałów i grup partyzanckich. Ich działalność w Szczuczyńskiem i Lidzkiem była koordynowana w ramach Obwodu 49/67, natomiast na pozostałych obszarach Nowogródczyzny miała charakter lokalnej samoobrony, często bez wzajemnego powiązania, a nawet kontaktów.

Od wiosny 1945r najpoważniejszym ośrodkiem walki partyzanckiej z sowiecki okupantem  w latach 1945 –1949 pozostał Obwód Szczuczyn- Lida. Wchodzące w jego skład oddziały  partyzanckie nadal prowadziły aktywną samoobronę na rzecz obrony eksterminowanej polskiej ludności do końca lat czterdziestych.

Nie tylko samoobrona ,lecz także pewna nadzieja na ostateczne wyzwolenie Polski determinowała polskich powstańców do wieloletniego wytrwania w tej nierównej walce . Mówi on o tym, wypowiedź  jednego z organizatorów polskiego podziemia w końcu lat czterdziestych, Józefa Ussa: „Uss Józef mówił mi, że dawna burżuazyjna Polska powinna powstać od starej granicy z 1939 r. i że wkrótce będzie wojna pomiędzy ZSRR a Ameryką i Anglią, w jej rezultacie Ameryka i Anglia pomogą nam zniszczyć Sowiety i ustalić starą burżuazyjna Polskę w granicach z 1939 r. A do początku wojny ZSRR z Ameryką, Uss mówił, powinniśmy prowadzić zbrojną walkę z sowiecką władzą przez dokonywanie aktów terroru przeciw przedstawicielom władz sowieckich na wsi”. W kontekście takiego jakby życzeniowego nastawienia, trzeba jednak przyznać ,że istotnie doszło do konfrontacji zbrojnej byłych sojuszników, lecz niestety nie na kierunku europejskim, ale Dalekowschodnim, w Korei, następnie w Wietnamie.

Największym, najsilniejszym i jednym z najdłużej walczących antysowieckich oddziałów partyzanckich na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej był Oddział ppor. Anatola Radziwonika ps. „Olech”.

Był postrachem komunistycznych funkcjonariuszy. W latach 1944–1949 faktycznie uniemożliwiał przeprowadzenie kolektywizacji wsi w północno-wschodniej części Grodzieńszczyzny. Już zimą 1944/45 r. ppor. „Olech” zorganizował bazę samoobrony w powiecie szczuczyńskim, z której wyłonił się z czasem spory oddział partyzancki (blisko 70 żołnierzy). Na jego czele przeprowadził szereg działań przeciwko czekistowskim formacjom NKWD/NKGB  i sowieckiej agenturze. Swą działalnością objął rozległe tereny powiatów Szczuczyn i Lida, podejmując nawet dalekie wypady za Niemen i pod Iwje.
         W odwet za likwidację polskiego oddziału „Kuny” przez grupę NKGB udającą polską partyzantkę, zlikwidował ową sowiecką grupę operacyjną na trakcie pomiędzy Hołdowem i Lidą (marzec 1945 r.). 1 kwietnia przebił się przez obławę 34. zmotoryzowanego pułku NKGB pod Niewierzyszkami, zadając przeciwnikowi straty (zginął m.in. kapitan sowieckiej bezpieki ), 23/24 maja 1945 r. zadał porażkę grupie operacyjnej 135. pułku piechoty NKGB pod Iszczołną. W lipcu w zasadzce na szosie Lida - Grodno rozbił sowiecki samochód wojskowy, likwidując żołnierzy przeciwnika, a w sierpniu 1945 r. opanował osadę Toboła  gdzie rozbito posterunek przeciwnika, zniszczono budynek rady wiejskiej, z aresztu uwolniono kilkunastu więźniów.
W tym samym miesiącu, w odwet za gwałty i zbrodnie popełniane przez żołnierzy Armii Sowieckiej, zaatakował sowiecką kolumnę samochodową (rozbito dwa auta, zadając bolszewikom spore straty w ludziach). We wrześniu 1945 r. zlikwidował trzech oficerów NKGB  pod Lidą, a podczas wypadu pod Iwje stoczył zwycięską walkę z sowiecką obławą.
         Stan liczebny Obwodu 49/67 oceniany był przez NKGB BSRR w 1945 r. na około 800 ludzi, w większości pozostających w konspiracji. Byli oni zorganizowani w liczne placówki terenowe, rozsiane w wioskach zamieszkałych głównie przez ludność polską, liczące od 10 do 50 członków. Znaczna część żołnierzy Obwodu 49/67 posiadała broń i w razie potrzeby mogła być mobilizowana do akcji związanych z samoobroną. Charakterystycznym zjawiskiem w działalności Obwodu 49/67 był udział w konspiracji ludzi, którzy w okresie okupacji niemieckiej byli za młodzi, by służyć w AK. Młodzież ta uzupełniała licznie luki w szeregach organizacji, stając do służby obok „weteranów” AK czasu II wojny. Innym dość charakterystycznym zjawiskiem tego ostatniego etapu walki było włączanie przez „Olecha” do pracy na rzecz konspiracji niektórych pracowników i funkcjonariuszy sowieckich władz administracyjnych najniższego szczebla (priedsiedatieli i sekretarzy

niektórych sielsowietów, pełnomocników wiejskich itp., m.in. w Wasiliszkach, Wawiórce i Niecieczy). Jedni nie byli zwolennikami bolszewizmu, inni słuchali poleceń „Olecha” w obawie przed karą, jaką mogła wymierzyć im partyzantka. Byli wśród nich ludzie narodowości białoruskiej i rosyjskiej.

Całość partyzanckich sił bojowych podlegających ppor. „Olechowi” jeszcze w drugiej połowie 1948 r. liczyła blisko 100 żołnierzy. Działali oni w grupach od kilku do 20 ludzi. Byli bardzo dobrze uzbrojeni, przeważnie w broń maszynową. Występowali w mundurach Wojska Polskiego, lub dla zmylenia przeciwnika w mundurach sowieckich (co widać na nielicznych zachowanych fotografiach). Niekiedy całe grupy przebrane były w mundury Armii Czerwonej i NKGB.

Głównym celem akcji oddziałów por. Anatola Radziwonika „Olecha” byli funkcjonariusze NKGB, działacze komunistyczni, przewodniczący kołchozów. „Olech” zaciekle tropił również agentów NKGB. Doskonale znał język białoruski i rosyjski i te umiejętności wykorzystywał w „polowaniu na agenturę”.
         „Jeżeli podejrzewano, że ktoś współpracuje z NKGB – wspomina Bolesław Nowogródski, mieszkaniec wsi Wielkie Kozły, który był członkiem siatki terenowej ppor. Radziwonika –
„Olech” potrafił przebrać się w mundur oficera NKGB i nieoczekiwanie zjawić u takiej osoby. „Źle pracujecie, towarzyszu”, mówił. Agent zaczynał się tłumaczyć i już było po nim”.
Partyzantka prowadzona przez „Olecha” miała przede wszystkim charakter samoobrony przeciw prześladowaniom  i bezprawiu ze strony przedstawicieli sowieckiego okupanta. Szczególnie surowo zwalczano pracowników administracji okrutnie odnoszących się do ludności. A zachowywali się oni naprawdę jak starożytni pogańscy władcy niewolników (lada priedsiedatiel czy dyrektor kołchozu był panem życia i śmierci chłopów zamieszkałych na „jego terenie”). Bezlitośnie egzekwowali od chłopów niezmiernie wysokie kontyngenty, mające ich zrujnować materialnie i zapędzić do kołchozów, wskazywali NKGB, kto ma nastawienie „antysowieckie” (co interpretowano bardzo dowolnie) itp. Za to funkcjonariusze NKGB i urzędnicy źle odnoszący się do ludności, byli traktowani przez „Olecha” bezwzględnie.
         Walka Obwodu 49/67 z nie uznającym żadnych praw okupantem była i musiała być bezwzględna, nie było miejsca na pobłażliwość dla zdrajców, donosicieli i sowieckich agentów. W niektórych przypadkach stosowano nawet zasadę odpowiedzialności zbiorowej wobec rodzin donosicieli. Wobec całkowitego osamotnienia polskich partyzantów i nasilającego się terroru okupacyjnych władz rosyjskich, było to zjawisko nieuniknione.

Witold Wróblewski „Dzięcioł”, żołnierz oddziału „Olecha”, w swej relacji podkreślał dyscyplinę i porządek panujący w grupach leśnych podległych komendantowi: „Porucznik bardzo pilnował, żeby nie było żadnej samowoli w oddziale. Jeżeli na przykład zauważał u kogoś nowe buty czy coś w tym rodzaju, od razu pytał, skąd to masz. Za swawolę można było być rozstrzelanym”.

Na początku 1949 r. wsparte posiłkami z innych obszarów Związku  Sowieckiego formacje czekistowskie  przystąpiły do eskalacji działań na rzecz rozprawy z oddziałami „Olecha”. Rozpoczęła się seria obław i operacji, poprzedzonych intensywną działalnością  szpicli i agentów sowieckiej Czeki. Użyto do nich olbrzymich sił WW NKGB. Rejony, w których agentura lokalizowała obecność grup partyzanckich, otaczane były kilkakrotnymi pierścieniami żołnierzy NKGB i dokładnie penetrowane. Szansę na przebicie się z takich „kotłów”  porównaniu do pojedynczych, były znacznie mniejsze. Pod koniec kwietnia 1949 r. NKGB przeprowadziło operację przeciw oddziałowi „Olecha” kwaterującemu w chutorach nad Lebiodą. „Olech”, mający wówczas ze sobą 17 żołnierzy, zdołał jeszcze tym razem wyrwać się z okrążenia. W dniu 12 maja 1949 r., niedaleko wsi Raczkowszczyzna, 3 km. na płd.-zach. od wsi Bakszty w Obwodzie Szczuczyn-Lida odbyła  ostatnia walka z obławą NKGB w której poległ ppor. Anatol Radziwonik  ps."Olech".
         Śmierć Anatola Radziwonika „Olecha” oznaczała symboliczny kres zorganizowanego polskiego oporu przeciw Sowietom na terenie dzisiejszego obwodu grodzieńskiego na Białorusi, a Obwód 49/67 jako zorganizowana struktura już się nie odrodził, jednak co najmniej do połowy lat 50-tych walka zbrojna na tym terenie była kontynuowana przez drobne grupki „ostatnich leśnych”, nawet przez pojedynczych partyzantów, których propaganda bolszewicka nazywała „terroristy odinoczki”.

Propaganda bolszewicka od początku robiła wszystko, by upodlić wizerunek polskich bohaterów podziemia niepodległościowego. Tak jak propaganda żydokomunistyczna  PRL pacyfikacje na obszarze Polski zachodniej , tak sowiecka, a później sowieto-białoruska nazywa działania eksterminacyjne na Narodzie Polskim  w Polsce wschodniej „walką z bandytyzmem”. Historia tej osamotnionej, desperackiej walki narodu  w samoobronie po dzień dzisiejszy pozostaje niemal nie znana. Nie tylko z tego względu ,że obrońcy Kresów nie mieli żadnej łączności z centrami polskiego podziemnego oporu w Kraju po zachodniej stronie Kordonu im. Curzona. Tak jak wtedy wolny świat, a nawet zniewalana Polska zachodnia, oddzielona szczelnym kordonem, o tym rozpaczliwym oporze ostatnich polskich partyzantów Kresów nic nie wiedziały, tak jak i teraz za sprawą odgórnie wtłaczanej  kryptobolszewickiej propagandy tzw. „poprawności politycznej” niewiele wiedzą.

Brak powszechności  tej wiedzy, nie zmienia faktu, że tysiące ludzi z bronią w ręku przeciwstawiało się sowieckiej eksterminacji , a dziesiątki tysięcy wspierało ich dając prawdziwe świadectwo etnicznej przynależności tych obszarów.  Mieli szerokie poparcie ludności, która widziała w nich i słusznie jedynych obrońców przed prześladowaniami i eksterminacją ze strony sowieckiego okupanta. A to, iż wbrew opiniom kreowanym przez biologicznych potomków, politycznym spadkobiercom  czekistowskich siepaczy oraz kolaborantów , ów opór i walka zbrojna mimo przewagi sił okupanta nie były bezcelowe i przyniosły wymierne korzyści, można łatwo sprawdzić. Tam gdzie polski opór zbrojny podziemia niepodległościowego  był zorganizowany i trwał najdłużej jaką np. podjął Obwód Szczuczyn- Lida, tam stopień eksterminacji

Polaków miał  w swych finalnych skutkach  znacznie łagodniejszy przebieg , co przekłada się i dziś na większy niż gdzie indziej  procentowy udział  ocalonej przed zagładą ludności Polskiej tych anektowanych bezprawnie obszarów Rzeczypospolitej Polskiej

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Polacy_na_Bia%C5%82orusi

 

Przeciwnie działo się tam gdzie zabrakło zorganizowanego oporu zbrojnego, gdzie go zaniechano lub gdzie udało się sowieckiemu okupantowi  go szybko stłamsić. Tam, jak ukazano, wysiedlenia, eksterminacja ,ludobójstwo, a właściwie Holocaust na Narodzie Polskim  parły pełna parą, bez żadnych ograniczeń  jeszcze  całe dziesięciolecie po zakończeniu wojny w Europie[26].

Represje i ludobójstwo na ludności polskiej na anektowanych przez Sowiety  obszarach Rzeczpospolitej, działo się nie tylko przy pełnej akceptacji władz PRL, ale także tzw. Polska Ludowa wzorem swego sowieckiego mocodawcy, miała stać się wkrótce po Kresach , także obszarem odgórnie wdrażanej na Polakach katyńskiej doktryny eksterminacji i bolszewickiego zniewolenia!

 

Więcej:

 

http://podziemiezbrojne.blox.pl/html

http://podziemiezbrojne.blox.pl/2007/12/KRESOWI-STRACENCY-czesc-4.html

http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/01/Nieulowimyj-8222Olech8221-czesc-1.html

http://podziemiezbrojne.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?414483

 

CDN


[1]         Określenie „Żołnierze Wyklęci” zamiast dotychczasowego „bandy zbrojne”, przyjęło się powszechnie od tytułu pierwszej rzetelnej książki na temat II Konspiracji wydanej po wojnie w Polsce w 1996r  Jerzego Ślaskiego (także członka II Konspiracji) pod tym właśnie tytułem. Książki poświęconej mjr Marianowi Bernaciakowi  ps. „Orlik”.

[2]              prof. Wł. Wielhorski ,, Losy Polaków w niewoli sowieckiej (1939- 1956) wyd. Londyn 1956  s.13

[3]              patrz: T. Strzembosz ,,NKWD o polskim podziemiu 1944- 1948” , s. 25

[4]              T. Strzembosz ,,NKWD o polskim podziemiu 1944- 1948” , przypis 24 / 27

[5]              T. Strzembosz ,,NKWD o polskim podziemiu 1944- 1948” , s. 32

[6]              patrz T. Strzembosz ,,NKWD o polskim podziemiu 1944- 1948” , s. 73

[7]              patrz T. Strzembosz ,,NKWD o polskim podziemiu 1944- 1948” , s. 32

[8]              ,,MWD- MGB” nowe szyldy nadane skompromitowanym ludobójstwem formacjom NKWD. 

[9]              T. Strzembosz ,,NKWD o polskim podziemiu 1944- 1948” , s. 33

 

PRZECZYTAJ TAKŻE
KOMENTARZE
Dołącz film z YouTbue do komentarza:
wyniszczanie Polaków trwa nadal. Brak państwa od 1939 roku, zniszczenie warstwy żywej narodu, jego obrońców, teraz podstawy bytowej - pracy, rozbicie rodzin. Co dalej? Jak się obronić przed wynaradawianiem? Bojem o niepodległość Polski
grzech 2013-04-14 18:12:25
0 0

Strony Patriotyczne<
Ewa Stankiewicz - wspierajmy wolne media. Chodźcie z nami!
Witamy-w-Polsce.pl - polityka, filmy, zdjęcia
Archiwum postów
2017 - LISTOPAD
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
 
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
Aby wykonać tą akcję musisz się zalogować
Email:
Hasło:
Załóż nowe konto Przypomnij hasło