treść
author
marsie - Biuletyn - blog dla wszystkich.
621 postów | 143 komentarzy | 386346 odsłon
Biuletyn 054/17.
Śšwiat
Dodany: 2017-08-25 23:49

"POLSKA SOLIDARNOŚĆ".

Motto:

„Odpierdolcie się od Solidarności”.

/ Michnik – prawie / 

 

 

Witam.

Wiem, że każdy normalny  PT Czytelnik nie przejdzie dzisiaj dalej niż pół strony tekstu, ale zaryzykujmy!

Na dzień dobry sondaż, bo przecież lemingi w sondaże wierzą, a lemingi lać trzeba!

CBOS podał właśnie:

PiS – 42 (+4), PO – 20 (-2), KUKIZ – 8 (0), .N – 6 (+1), RESZTA < 5!

Jak widać, Polacy pomalutku, ale jednak, normalnieją.

PiS ma więcej, niż podczas wyborów!

Hasła totalnej opozycji  – „ulica i zagranica”, oraz „ma być tak, jak było”, zaczynają swą  rolę spełniać, ale odwrotnie proporcjonalnie do zamierzeń „totalniaków” -  jeszcze jakiś roczek i po nowoczesnej, zakodowanej, esbeckiej platformie oszustów  śladu nie będzie!

I bardzo dobrze – tzw. Unia Europejska już na pysk pada, a Polska jeszcze jakoś się trzyma.

A dlaczego?

Ano dlatego, że dwa lata temu w Polsce wydarzył się kolejny „Cud nad Wisłą” i to dwukrotnie – wybory prezydenckie wygrał  kandydat PiS Andrzej Duda, a parlamentarne  Prawo i Sprawiedliwość.

I tu wracamy do Solidarności.

Rok 1980 był to bowiem również rok „Cudu nad Wisłą” i to doprawdy na miarę tego pierwszego, z roku  1920 – „Bitwy Warszawskiej”.

W roku 1920 Polska ponownie (wcześniej - Sobieski, Sobieski!), uratowała Europę przed zagładą  (tam – islam!),  i dyskusji tu żadnej być nie może – gdyby Polska przegrała, komunistyczny reżim zagarnął by nie tylko nas, ale całą, aż po bretońskie skały, Europę, po drodze bez trudu łykając i Niemcy, i Francję, o reszcie nawet nie wspominając.

W roku 1980 Polska znowu (wcześniej - Piłsudski, Piłsudski!), uratowała Europę przed  zagładą (teraz – radziecki komunizm!) i dyskusji tu żadnej być nie może –  reszta patrz wyżej.

A teraz mamy rok 2017 i mamy problem – czy Polska ponownie musi ratować Europę?

Tu możemy do problemu  tego podejść dwojako co najmniej, bo jedna opcja jest prosta, a wyznaje ją np. mój sąsiad – poeta: pier…lić  Unię, martwimy się o siebie; druga bardziej złożona, w której i ja się odnajduję  -  przecież koniec Unii to może być i nasz koniec!

Bo ważne jest przecież i to – kto w tej Unii aktualnie rządzi?

Olejmy już znane nam indywidua typu Juncker, Timmermans, Tusk – ich już nic nie uratuje, ale powiedzmy dwa słowa o szefach dwóch największych i najważniejszych, wg nich,  unijnych państw – Niemiec i Francji.

- Angela Merkel – niemiecka Makrela,  niegdyś młoda działaczka enerdowskiego FDJ (a powiem raz jeszcze – byłem tam wtedy, poznałem ich – polski ZMS to mały pikuś przy nich!), obecnie niemiecka  pani kanclerz, dzięki której  hordy  muzułmańskich nachodźców  powoli, ale skutecznie (ataki już prawie codziennie!), opanowują tzw. Europę Zachodnią, nieuchronnie dążąc do jej zagłady.

- Emmanuel Macron – francuski Makaron, niegdyś nikt, zwykły urzędnik bankowy  bez jaj, obecnie francuski prezydent, dzięki któremu miliony Francuzów po raz kolejny uwierzyły, że coś tam jeszcze od nich zależy (oj, coś szybko w to wątpią!), a przecież Francja, podobnie jak Niemcy, jest już na granicy upadku.

O Merkel wiemy już prawie wszystko (co prawda kwity jeszcze gdzieś tam  leżą!), rządzi Niemcami już ze trzy „dekadki”, a szykuje się na czwartą, co będzie ichnim rekordem (tu można dodać – tam dopiero będzie to wybór między dżumą a cholerą, wszak Schulz to debilny lewak!), o Macronie wiemy mniej.

Co prawda  jeszcze przed francuskimi wyborami pisałem – Macron to taki francuski Tusk (znawcy pisali tu o Petru, ja jednak zdanie swe podtrzymuję!), czyli gość, który zrobi wszystko, czego mocodawcy zapragną. U Tuska była i jest to po prostu Makrela, a kto u Makarona?

Tego nie wie nikt niby, ale sprawa jest prosta – francuskie, a tak naprawdę światowe, żydowskie bankierstwo.

I teraz tenże Makaron uderza w Polskę – jeździ gdzieś po Europie niby, takiej bardziej wschodniej, ale do Polski nie zajrzy – boi się?

I powiada  tam :

„Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra.

Europa to region stworzony na bazie wartości, związku z demokracją i swobodami, z którymi Polska jest dzisiaj skonfliktowana.

W żaden sposób decyzja jednego kraju, który postanowił sam siebie izolować w pracach Europy, nie zagrozi znalezieniu ambitnego kompromisu”.

Mąż ten opatrznościowy „Europy Lewaków Wszelkich” powiedział może i coś więcej, ale miejsca na to szkoda – poświęcamy mu tutaj miejsca może zbyt wiele, ale konieczne to jest , niestety – albowiem Macron to przedstawiciel tych „nowych władców Unii”, dzięki którym (tak, jak dzięki tym starym!),  Unia ta przestanie  wkrótce istnieć, a to problem jest poważny, z czym każdy w marę normalny „Europejczyk” zgodzić się musi, bo dotyczy  go to przecież  jak najbardziej.

I powiem raz jeszcze – gdyby debile (a tu dodać muszę – debile, ale odpowiednio sponsorowani!),  Unią tylko  rządzili, to jeszcze pół biedy by było – jedne dobre  „europejskie” wybory i po debilach!

Ale, niestety, tak nie jest – za tą gromadką „europejskich idiotów” kryją się gromadki „krajowych debili” we wszystkich unijnych krajach.

Jak jest w Europie, to sobie dzisiaj darujemy –  albowiem sto stron to byłoby za mało!

Wystarczy spojrzeć na Polskę.

„Opozycja totalna”, a  więc Platforma, wciąż dla jaj zwana „Obywatelską”, z charyzmatycznym (!) Schetyną na czele i zd-radziecką Budką na zapleczu (to ten gość, co to w „Planecie Małp” grać mógłby bez charakteryzacji),   Nowoczesna z kropką, która tak jest nowoczesna, jak posłanka Szlezwik – Holsztajn mądra, a „Madera” Petru błyskotliwy, PSL, a tak naprawdę ZSL, co tłumaczy wszelkie ich antypolskie poczynania,  SLD, co to sam Miller  w momencie jasności  lagę na nich położył, partia „Razem”, której szef, choć niby szefów tam nie ma, w koszulce z mordercą „Che” biega, oraz KUKIZ 15 (!), który sam nie wie, czego chce, a może wie, tylko nie może (?), więc do końca nie wiadomo, gdzie ich przyłożyć – to jaskrawy dowód na to, że „polska opozycja” to „jaja jak berety”, by słów sąsiada-poety użyć, a tak naprawdę to kula u nogi „polskiej polskości”.

A gdy dodamy do tego tzw. salon – te wszelkie pseudo „polskie”  pseudo  „elity” – dziennikarskie, aktorskie, adwokackie, sędziowskie, akademickie, nauczycielskie, literackie, wojskowe, policyjne  (te szare choćby!),  czy jakie tam jeszcze, pardon, gdy jakieś pominąłem, oraz zbrojne ich ramiona  – KOD, co prawda już zdychający, którego przywództwo objął właśnie „były działacz Solidarności” (patrz niżej!),   czy Obywateli SB, którymi rządzi bezzębny „pies na PiS”, to mamy obraz pełny – tzw. „polska opozycja” to paskudny koktajl antypolskich pieczeniarzy, którzy na obcym żołdzie gotowi są na wszystko, by „polskiej dobrej zmianie”, czyli Polsce, zaszkodzić.  

I tu pomalutku dochodzimy do sedna – uroczystości związane z 37. rocznicą powstania Solidarności organizować może tylko Solidarność.

Jaka była ta Solidarność, jacy byli jej przywódcy, jakie sukcesy odniosła, co tam było nie tak  – to tak naprawdę  nie ma znaczenia.

Oczywistą oczywistością jest, że bez Solidarności nie byłoby  demokratycznych zmian nie tylko w Polsce, ale i w całej „radzieckiej Europie”, z takim NRD włącznie.

I powiem raz jeszcze – takie „powstanie Spartakusa”, wielekroć w  światowych filmach choćby opiewane, to przy Solidarności, przy całym szacunku dla  losu rzymskich niewolników, to nic prawie – nasza Solidarność  godna jest światowych kronik, a dla „wielkich hollywoodzkich twórców” to cały czas „wrzód na dupie postępu wszelkiego” – żadnego porządnego filmu!

No ale, gdy uświadomimy sobie, kto tam rządzi, to może nie ma  się co dziwić?

Tak – obchody „Solidarności” organizować może tylko „Solidarność”.

Ale – co to tak  teraz naprawdę  jest teraz  ta „Solidarność”?

Tu mogę powiedzieć prosto  i spokojnie – po prostu my, ludzie Solidarności, dzięki którym cała ta impreza mogła w ogóle zaistnieć i cele swe osiągnąć.

Ale – patrząc choćby w TVN 24 – „całe kłamstwo  całą dobę”, czy w  Polszmatach innych,  i oglądając tam działaczy Solidarności, zwłaszcza tych byłych, którzy na pisowskie rządy plują również „24 h na dobę”, można zwątpić – Solidarność przytakuje antypolakom!

I tu mamy kolejny problem – co się z tą Solidarnością stało?

Ale – czy oni naprawdę są ludźmi Solidarności, to można zwątpić.

Na pewno wielu z nich było – ale czy są?

Nie mam tu pod ręką żadnych dowodów, ale (Lecha Wałęsę bym tu ze względów sentymentalnych  wykreślił – a jedyne, co mogę zrobić, to po raz tysięczny powtórzyć – Lechu, nic już nie mów!), jedno powiedzieć można spokojnie – w Solidarności było nas około 10 milionów, w tym coś z milion z PZPR-u, a w pozostałych dziewięciu mnóstwo agentów  systemu i wielu  pożytecznych idiotów, ale – co to w sumie zmienia?

Można jedynie powiedzieć – wielu z tych, co teraz po wrażych stacjach biegają i na obecny rząd plują, Solidarność dzieląc  przy okazji,  ma po prostu w określonych szafach swe teczki, o  których wiedzą i których się boją – jaki inny może być powód?

Ale nic to, jak mawiał „Mały Rycerz” – Solidarność i tak zwyciężyła.

I żadne ubeckie czy esbeckie pomiotła nam tego nie odbiorą.

I teraz pozostaje nam tylko jedno – dopilnować, by zwycięstwo to naprawdę zwycięstwem było.

I dopilnujemy.

Bo Solidarność była, jest i będzie.

Polska może uratować Europę  -  tylko Europa musi chcieć.

Do zobaczenia.

 

 

 

///   Blog.Onet.pl   ///   Obiektywnie.com.pl   ///

 

PRZECZYTAJ TAKŻE
KOMENTARZE
Dołącz film z YouTbue do komentarza:
- nikt jeszcze nie komentował artykułu -

Strony Patriotyczne<
Ewa Stankiewicz - wspierajmy wolne media. Chodźcie z nami!
Witamy-w-Polsce.pl - polityka, filmy, zdjęcia
Archiwum postów
2017 - GRUDZIEŃ
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
 
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Aby wykonać tą akcję musisz się zalogować
Email:
Hasło:
Załóż nowe konto Przypomnij hasło