treść
author
marsie - Biuletyn - blog dla wszystkich.
610 postów | 143 komentarzy | 379806 odsłon
Biuletyn 052/17.
Polska
Dodany: 2017-08-12 17:37

"BÓJ TO JEST NASZ OSTATNI?"

Motto:

„Polska, do k…wy nędzy, być musi!

/ sąsiad - poeta  /

 

Witam.

Tytuł to oczywiście malutka parafraza refrenu tzw. „Międzynarodówki”, od roku mniej więcej 1880 hymnu wszelkiej maści komunistów, a przez lata nawet hymnu Związku Radzieckiego.

Dlaczego parafraza? Otóż śpiewano tam „Bój to jest nasz ostatni”, choć w oryginale było „Bój to będzie ostatni” – ciekawe, dlaczego?

Odpowiedź, wbrew pozorom, jest prosta – komuniści od zawsze  kłamstwo mają w genach!

A skąd ten tytuł?

Ano stąd, że sytuacja w Polsce, wbrew pozorom,  wcale nie jest wesoła.

Prawo i Sprawiedliwość rządzi i robi to najlepiej ze wszystkich rządów  w tzw. wolnej Polsce, czy to się komuś podoba, czy nie – wystarczy spojrzeć na wszelkie wskaźniki obiektywne, od choćby WIG-u 20, który rośnie jak wariat, do budżetu, który nigdy nie był tak dobry, a  sam zysk z VAT-u kładzie na łopatki ośmioletnie rządy PO-paprańców, o potrzebnym i  świetnym 500+ już nawet nie wspominając.

Wbrew wszelkim kłamstwom  „totalniaków” rośnie też międzynarodowa pozycja Polski, która nareszcie z kraju klęczącego na unijnym, a właściwie merkelowskim dywaniku (Tusk, Tusk!), przechodzi na pozycje państwa – partnera, z którym ta właśnie piękna Kanclerzyca  musi się liczyć, a do prezydenta  USA nareszcie  dotarło, gdzie ta Polska leży i co może znaczyć.

Gdzie więc problem?

Ano w tym, że sytuacja lubi się powtarzać.

Po wielkim zrywie Solidarności w roku 1980, ciężkim i tragicznym stanie wojennym, dekadzie socjalistycznego ogłupiania Narodu i świetnym niby roku 1989 - okrągły stół i Magdalenka, a później wybory   - parlamentarne, samorządowe i prezydenckie, wszystkie wygrane, Polacy uwierzyli  – wszyscy mogą nam skoczyć, nareszcie  jesteśmy wolni!

Ale „układ” nie spał.

Tzw. postkomuniści (!), czyli  tzw. koalicja SLD, dzięki wspaniałej pracy propagandowej tzw. wolnych  mediów (skąd my to dziś  znamy?),  wspierani gorąco (choć nie całkiem jawnie!),  przez powstałe dzięki „porozumieniom okrągłego stołu”  GW-no (od 1989 roku redaktor naczelny Adam Michnik!), już w roku 1993 wygrali wybory i spokojnie mogli powiedzieć – możecie nas pocałować!

Później były wielkie zmiany, ale cały czas tzw. obóz wolnościowy był ruch…ny.

(Jak w tej fraszce  ze szpakiem i bocianem).

Krótki epizod z „rządem Olszewskiego” tylko to potwierdził,  „nocna zmiana” była dobitnym pokazem tego, na co stać  „układ”, a okres  „pierwszych rządów  PiS” to  dopełnienie obrazu  naszej sytuacji – rządy prawdziwie polskie to mrzonka jakaś!

Następnie mieliśmy „osiem lat ciepłej wody w kranie” – rządy „europejskiej” koalicji PO-ZSL, za których wszelkiej maści złodzieje czuli się u nas jak w domu, a zwykli Polacy ustawieni zostali w roli głupkowatych robotników, dla których szczytem marzeń miało być „uznanie” ich przez rządzących za „europejczyków”,  gdzie  poklepanie po pleckach premiera Tuska przez kanclerz Merkel to ideał nowoczesnego Polaka, tego „młodego, wykształconego, z wielkich miast”.

I tu nagle szok, do tego podwójny  – wybory prezydenckie wygrywa kandydat PiS Andrzej Duda, a wybory parlamentarne samodzielnie Prawo i Sprawiedliwość, z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele,  który sam w sobie dla tzw. salonu (czerwoni i różowi!), był uosobieniem zła  wszelkiego  i bohaterem koszmarów sennych.

I tu wracamy do początku.

Sytuacja lubi się powtarzać.

Rządzi Prawo i Sprawiedliwość, a prezydentem jest Andrzej Duda.

A sytuacja w Polsce wcale nie jest wesoła.

Tzw. salon wrze i  kipi.

Co prawda, czasami jak woda w kiblu, ale jednak – oni nie odpuszczą.

A gotowi są na wszystko.

Hasła  tzw. opozycji totalnej - „ulica i zagranica”, oraz „ma być tak, jak było”,  to wcale nie czcze marzenia  tylko, a dwukrotne już próby tzw. „puczu”, choć nieudane, a często wyśmiewane (ciamajdan!) przez „prawicowych znawców” i równie prawicowych „blogerów”, muszą nam dać do myślenia.

A na jesieni to wszystko powróci, być może nawet w wersji dużo trudniejszej, delikatnie mówiąc.

Tu wersji tej nie będziemy rozwijać, ze względów strategicznych – po co wrogowi podpowiadać?

I w tej właśnie sytuacji dochodzi do „rozdźwięków” pomiędzy Prezydentem a PiS.

Stanowisko Prezesa jest  jasne – Prezydent ma prawo do własnych decyzji, wyrazić można jedynie nadzieję,  że problem uda się rozwiązać spokojnie i w sposób dla Polski najlepszy.

Stanowisko Prezydenta nie jest jasne -  uzasadnienie weta 2/3 ważnych „sądowych” ustaw było słabe, a odmowa uznania generalskich nominacji zaproponowanych przez szefa MON – wprost beznadziejna.

Jeżeli jest to próba „usamodzielnienia” się Prezydenta, to wybrał on moment najgorszy z możliwych, a mało tego – całkowicie bez sensu.

Dla „totalnej opozycji” i tak  „Adrianem” z „Ucha prezesa” (gniot coraz gorszy!) pozostanie, a dla „obozu niepodległościowego” -   „Adrianem” zostanie.

Po co mu to?

Tu cały czas otwartym pozostaje jednak  i takie rozwiązanie – „Adrianem” nigdy nie był i nie będzie, a „walka o ustawy  i nominacje”  jest tylko wielką próbą pana Prezydenta pogodzenia „wody z ogniem”.

Ale – działanie w stylu „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” nijak się ma do przed i po wyborczych  zapowiedzi pana Prezydenta, a poza tym – to nigdy nic dobrego nie rokuje.

Wychodzi na to, że pan Prezydent musi wykonać jakiś krok, który wraże nadzieje „układu” rozwieje, a pisowski elektorat uspokoi i pozwoli mu nadal Prezydenta podziwiać  i popierać.

Nie chodzi tu wcale o to, by Prezydent plackiem przed Prezesem się położył i o litość błagał, ale mógłby na przykład obiecanie ustawy „sądowe” w odpowiednio mocnej formie przedstawić i co do generałów z szefem MON spokojnie się dogadać.

I wciąż uważam, że szansa na to jest niemała.

(Jakiś czas temu wysłałem na FB spokojny komunikat do Prezydenta – „Polska gore, musisz to wygasić!”. Co prawda odpowiedzi nie otrzymałem, ale przecież ktoś tam to przeczytał?).

Tzw. celebryci, aktorzy i inne owsiki chamskie  takie,  znawcy polityki  i społeczeństwa,  mocno popierają tzw. Obywateli SB, czyli zbrojne ramię „opozycji totalnej”. Ostatnio nawet Franek Kimono się obudził i w „obronie polskich sądów (!)” wystąpił, o innych „aktorach” płci wszelkiej nie ma co wspominać  tu nawet, bo żałośni są nad wyraz, ale pytanie proste powstaje natychmiast – dlaczego to robią?

I odpowiedź jest, niestety, równie prosta – oficerowie prowadzący nadal żyją, a szafy mają pełne!

I na pewno nie jest to nowy elektorat pana Prezydenta.

Wracając do meritum – „Bój to jest nasz ostatni”!

A może nawet – „Bój to będzie ostatni”?

Dlaczego?

To również jest „oczywista oczywistość”.

Jeżeli z jakichkolwiek powodów obecna „odnowa Polski” się nie powiedzie, to wszyscy będziemy mieli „przeje…ne”!

Jeżeli „układ” ponownie wygra, to następna próba odnowy możliwa będzie za pół wieku, jeżeli w ogóle, bo niewiadomo, co wtedy będzie z Polską, o takiej Unii Europejskiej  już nawet nie wspominając.

Musimy wierzyć, że „obóz odnowy” tym razem ciała nie da  i Polskę uratuje.

Bo przecież Polska jest jedna.

I być musi!

Do zobaczenia.

 

///   Blog.Onet.pl   ///   Obiektywnie.com.pl   ///

 

PRZECZYTAJ TAKŻE
Polska
marsie
2017-10-23
0
Polska
marsie
2017-10-14
0
KOMENTARZE
Dołącz film z YouTbue do komentarza:
- nikt jeszcze nie komentował artykułu -

Strony Patriotyczne<
Ewa Stankiewicz - wspierajmy wolne media. Chodźcie z nami!
Witamy-w-Polsce.pl - polityka, filmy, zdjęcia
Archiwum postów
2017 - PAŹDZIERNIK
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
 
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31
Aby wykonać tą akcję musisz się zalogować
Email:
Hasło:
Załóż nowe konto Przypomnij hasło